Wypowiedzi Inż. Henry Krotoschin

Jak chronić się przed czarną magią?

Odpowiedzi na pytania o Hunę i kahunów

Henry Krotoschin

W artykule tym chodzi wprawdzie o informację o Hunie, ale znaczenie ostatniego rozdziału wydaje mi się tak ważne, że wybrałem jego tytuł jako nagłówek. Do moich najważniejszych obowiązków należy pokazanie środków ostrożności ezoterykom, a szczególnie tym, którzy praktykują Hunę.

W ostatnim czasie ukazało się tak wiele wprowadzających w błąd artykułów prasowych, audycji telewizyjnych i książek o HUNIE i kahunach, że koniecznym jest przedstawienie krótkiej, rzeczowej i wolnej od emocji informacji o praktyce Huny.
HUNA, jedno z najbardziej wartościowych odkryć 20 wieku (chociaż liczy ona sobie już 5 000 lat) jest ściśle spokrewniona z nauką Eseńczyków. Odzwierciedlone jest to w kazaniu na górze. Sir Georg Trevelyan, wielki angielski historyk, jest zdania, że "dzisiaj, w dobie duchowego przebudzenia, tajemnica kahunów, przedstawiona na nowo według zachodniego sposobu wyrażania, wydaje się być perłą dużej wartości, decydującą o postawieniu kroku w kierunku poznania, na który współczesny człowiek musi się zdobyć, jeśli nie chce zginąć".

Co to jest Huna?

Huna jest polinezyjskim (dokładnie: hawajskim) słowem i oznacza "tajemnicę". "Ka" znaczy "strażnik": "kahuna" jest więc "strażnikiem tajemnicy", można powiedzieć, że jest to "doskonały i doświadczony znawca tajemnicy, który stosuje ją w praktyce". Huna zawiera więc psychologiczne, filozoficzne i religijne wskazówki, jak należy żyć, które są łatwe i skuteczne do praktycznego zastosowania. Służy ona likwidacji starych blokad, strachu i niepotrzebnego poczucia winy oraz prowadzi poprzez skuteczną współpracę z podświadomością do prawdziwego i trwałego wyzwolenia od starych szkodliwych wzorów postępowania a dzięki temu obiektywnie do szczęśliwszego intensywnego życia. Następnym całkowicie normalnym i zdrowym krokiem jest kontakt z własnym osobistym "Aniołem Stróżem" i rozwój sensytywnych umiejętności. W moje ręce trafiły w "cudowny" sposób dwie z najważniejszych książek Longa, gdy znajdowałem się w najcięższej depresji mojego życia, a skutkiem tego było stanie się po trzech tygodniach – bezpośrednio po lekturze tych książek – całkowicie odmienionym, pozytywnie myślącym, niezłomnym człowiekiem.

We wczesnych latach 80-tych Sir Georg Trevelyan udowodnił, że nauka Huny jest identyczna z mądrością Esseńczyków. Znana jest ona dzięki znaczącemu odkryciu "zwojów z Qumran" lub "zwojów znad Morza Martwego", które bada się od ich odkrycia w 1947r. Esseńczycy byli znaczącą żydowską sektą przed i w czasach Jezusa, która w 52r. musiała uciekać przed Rzymianami, ale przed ucieczką ukryła całą bibliotekę w sławnych jaskiniach nad Morzem Martwym. Do roku 1947 pozostała ona nienaruszona. Jezus bez wątpienia był ostatnim "nauczycielem sprawiedliwości", a więc przewodnikiem, niejako kahuną Esseńczyków. Nasze badania dowiodły, że ewangelie, szczególnie kazanie na górze, są formalnie podobne do mądrości Huny, nawet jeśli występują w innej formie. Dlaczego?
Sam Jezus powiedział w Ewangelii św. Łukasza do swoich uczniów, że mówi im całą prawdę, natomiast do ludu przemawia "parabolami i porównaniami". Dlaczego nie chciał czy też nie mógł także ludowi powiedzieć prawdy? Nie mógł, ponieważ jako Esseńczyk musiał złożyć przysięgę, ze esseńskie tajemnice będzie zdradzał tylko wtajemniczonym.
(Przy okazji wspomnę, ze ciągle jeszcze pracujemy nad badaniem tych związków i szukamy etnologów, semantyków, znawców języka aramejskiego i hawajskiego, jak również teologów, którzy mogliby pomóc nam przy pracy).

Jak najkrócej można określić, co zawiera mądrość Huny?

Człowiek, jako jedyne stworzenie, jest istotą duchową. Mówi się o "Aniele Stróżu" dzieci i o "boskiej iskrze w człowieku". Współczesna psychologia (Freud, Adler, Jung i wielu innych) zajmuje się podświadomością lub nieświadomością. Te pojęcia nigdy nie zostały jednak zdefiniowane. Huna wie, że podświadomość jest niezależną, znajdującą się najczęściej w ciele człowieka, swoistą istotą, ISTOTĄ DUCHOWĄ. Proszę się nie przerazić! Nikt inny jak znany Max Planck, jeden z najbardziej znaczących fizyków, jasno udowodnił za pomocą fizycznych argumentów, że istoty duchowe muszą istnieć. Ja sam mam wykształcenie techniczne i mogę, obserwując rozwój fizyki teoretycznej także po śmierci Plancka, całkowicie tę opinię potwierdzić. Reprezentowana jest ona, jak również istnienie Boga, nie tylko przez Plancka, lecz także przez wielu innych znanych fizyków naszych czasów. Dzięki znajomości Huny możemy dojść do ożywionych rozmów z podświadomością, z "niższym Ja", które na początku będą monologami, a po kilku ćwiczeniach staną się dialogiem.
Niższe Ja na początku jest jeszcze dziecinne i dlatego może być celowo i owocnie wychowane przez człowieka z jego umysłem, nazywanym "średnim Ja". W ramach naszej "autopsychoterapii" możemy więc rozpoznać wiele niedoskonałości i przeszkadzających niedogodności naszego własnego charakteru i wyeliminować je w relatywnie krótkim czasie. Oprócz tego Huna zna możliwość nawiązania kontaktu ze wszystkimi niższymi Ja naszych znajomych za pomocą duchowego połączenia zwanego "sznurem aka".

Do tych dwóch jaźni należy oczywiście jeszcze trzecia! Już o niej wspominaliśmy: jest to Anioł Stróż dzieci, który później wcale nie żegna się z dorosłym, lecz chce być przywoływany i proszony o współpracę i pomoc. Pomoc tego "Wyższego Ja" jest boską łaską; każde Wyższe Ja należy wprawdzie do poszczególnego człowieka, ale jest ono nie tylko związane z Bogiem, ono jest częścią Boga. (Dalsze rozważania na ten temat wychodzą poza ramy tego artykułu). Aby być godnym łaski średnie Ja razem z niższym powinno przeprowadzić tzw. "oczyszczenie Kala" - wewnętrzną sublimację, osiągnięcie wyższego etycznego poziomu. Także tutaj język daje jasne wytłumaczenie: "Kala" znaczy nie tylko oczyszczenie, lecz także przebaczenie. Człowiek, który dzięki oczyszczeniu Kala osiągnął wyższy poziom rozwoju, nawiąże kontakt ze swoim Wyższym Ja, który nigdy nie zostanie zerwany. To wydarzenie przynosi ze sobą najwyższe, do głębi poruszające uczucie szczęścia, które pozostaje w pamięci na zawsze. Jest to prawdziwie boskie uczucie i pierwszy cel pracy z Huną. Ale prawdziwa praca rozpoczyna się później i to na wyższym poziomie. Z pomocą Wyższego Ja jesteśmy wówczas zdolni patrzeć na kwestie życiowe, które dotyczą nas i innych ludzi z wyższej perspektywy i otrzymujemy odpowiedzi na pytania, których dotąd szukaliśmy.

Prawdziwi i fałszywi kahuni

Nauczyliśmy się już, że kahuna jest strażnikiem tajemnicy, w dosłownym tłumaczeniu. Dla ludu hawajskiego kahuna był uzdrowicielem, doradcą, rozjemcą w sporze, strażnikiem plonów (potrafił na krótki czas wpłynąć na pogodę), potrafił on, jak to się krótko mówi, "czynić cuda" i miał szczególny wpływ na ludzi, zwłaszcza na tych, którzy potrzebowali rady, co w końcu doprowadziło do tego, że ludzie ci próbowali żyć według zasad Huny.
Jedyny dogmat w Hunie brzmi: "Nigdy nie krzywdzić, zawsze pomagać". Jego rezultatem był zadziwiający fakt, że misjonarze, którzy na początku 19 wieku przybyli na Hawaje, nie zastali tam żadnych więzień! Nie można chcieć zostać kahuną, nim się jest. Kto jest więc kahuną? Tylko i wyłącznie synowie i córki już doświadczonych kahunów uczyli się sztuki bycia kahuną. Od młodości przyglądali się pracy swojego ojca-kahuna lub matki-kahunki i już w młodości byli przez nich gruntownie szkoleni. Dopiero po śmierci ojca lub matki mogli stać się ich następcami. Było zupełnie nie do pomyślenia, jak twierdzi dziś wielu fałszywych kahunów, że można uczestniczyć w kursie u kahuny i zostać przez niego "wtajemniczonym". Gorszego zniekształcenia faktów prawdziwy kahuna nie potrafi sobie wyobrazić.
Na dzisiejszych Hawajach pozostało ich już niewielu. Większość była prześladowana przez kościół, a wcześniej także przez rząd amerykański. Dziś oni już praktycznie wymarli i trzeba się natrudzić, aby któregoś z nich poznać. Żaden bowiem nie powie: "Jestem kahuną" – ich działalność można rozpoznać przez ich czyny. A do tego trzeba mieć doświadczenie.
Niedawno kilku członków naszej amerykańskiej grupy Huny znany Hawajczyk oprowadzał po mało odwiedzanej przez turystów wyspie hawajskiej. Poznałem go przed kilkoma laty i przeczuwałem, że może on być kahuną. Nigdy go jednak o to nie spytałem. Gdy spotkałem go później na Hawajach, miałem silne bóle i instynktownie spytałem go, co mam zrobić. Dotknął biodra i powiedział tylko, że bóle wkrótce miną – i rzeczywiście po godzinie ból całkowicie ustąpił.
Zapytałem go: "Co ze mną zrobiłeś?" On odpowiedział tylko: "Nie będziemy o tym mówić."
Zapytałem go, czy jest kahuną. Odpowiedział: "Ty to powiedziałeś", przerwał rozmowę i oddalił się. Krótko potem jeden z przyjaciół, który znał tego kahunę już od dawna, powiedział mi, że jest on rzeczywiście jednym z ostatnich wielkich kahunów hawajskiej tradycji. Strzeżmy się więc ludzi, którzy chcieliby być kahunami, być wielbieni jako kahuni przy szczególnym uwzględnieniu portfela tych wielbicieli!

Sensacyjne doniesienia

Jeśli z telewizji, prasy lub radia dowiadujemy się z sensacyjnych doniesień o uzdrowicielach, kahunach i o ich olbrzymich sukcesach w uzdrawianiu, powinniśmy podejść do nich krytycznie. Nie dajmy się zwieść autorytarnym i świadomym wystąpieniom takich wykonawców i aktorów. Dla kahuny, poważnego uzdrowiciela lub prawdziwego medium, czyli krótko mówiąc dla wszystkich tych, którzy są wewnętrznie związani z duchowym światem, takie sensacyjne wystąpienie byłoby czymś wbrew ich naturze. Kierują się oni skromnością i pokorą i chętnie pomogliby choremu na odległość, tak aby on o tym nie wiedział (na prośbę jego bliskich) i nigdy nie chwaliliby się swoją siłą uzdrawiania lub sukcesami w leczeniu! Takie sukcesy mogą okazjonalnie wystąpić także spontanicznie u szarlatanów, szczególnie, gdy ich siła sugestii jest duża i gdy trafią oni na osoby o labilnym charakterze lub zrozpaczone, które zbyt szybko i mocno podlegają ich sugestywnej sile. Tych ludzi jest najbardziej żal; czasami taki uzdrowiciel jest ich ostatnią szansą, gdy zawiodły wszystkie kliniczne próby leczenia. Właśnie oni mogą pod wpływem silnej sugestii uzdrawiacza, zachęceni swoim mocnym wewnętrznym pragnieniem wyzdrowienia, przejściowo nie odczuwać bólu, bo właśnie tego sobie życzyli.
W dzisiejszych czasach mało jest już uzdrawiaczy na tym świecie, którzy rzeczywiście zasługują na szacunek na podstawie ich etycznie osiągniętych sukcesów, np. B.T.J., G.E., M.J. lub zmarły Harry Edwards czy Koko Willis, których prawdziwy uzdrowiciel jeszcze dzisiaj może prosić o pomoc. Dokładnie tak, jak można się zwrócić do Jezusa, największego uzdrowiciela. Tacy pomocnicy uzdrawiaczy, szczególnie ci mniej znani, są liczni i niczego nie życzą sobie bardziej niż być proszonym o współpracę i pomoc przez prawdziwych uzdrawiaczy.

Jest wiele stacji telewizyjnych, które nadają wspaniałe programy. Między nimi są takie, które zajmują się drastycznymi wydarzeniami – sensacjami oraz takie, które nadają tzw. "tanią" sensację: spełnia ona swoją rolę, gdy rejestruje się wysoką oglądalność.
Dlaczego są one tak ważne? Z powodów czysto finansowych: większość stacji zamieszcza teraz bloki reklamowe a firma, której reklama jest wyświetlana, chce dotrzeć do możliwie największej ilości odbiorców. Chce, aby reklama spełniła swoją rolę: im więcej ludzi obejrzy program, tym lepiej. Stąd mamy więc programy sensacyjne, które całkowicie osiągają swój ekonomiczny cel.

Czarnoksiężnicy
Fałszywi uzdrawiacze są bardzo szkodliwi w takim stopniu, w jakim chory, pokładający w nich ostatnią nadzieję, jest rozczarowany. Szkodzą oni prawdziwym uzdrawiaczom i uzdrawiającym metodą Huny, którzy nigdy nie ośmieliliby się nazwać siebie kahuną.
Bardziej niebezpieczne są jednak "wilki w owczej skórze" – czarnoksiężnicy, którzy rzeczywiście istnieją. Nie należy mieć złudnej nadziei, że czarnoksiężnicy są wytworem bujnej wyobraźni! Oni istnieją – nawet wśród nas. Witają się z nami uprzejmie, używają pobożnych słów i gestów, są opanowani i nigdy nie dają powodu do skargi. Ich prawdziwa natura ukrywa się za miło uśmiechniętą maską lub nałożoną pozorną świętością. Są czarnoksiężnicy, którzy występują pod maską uzdrowiciela, doradcy lub nauczyciela. Niektórzy prowadzą seminaria, kierują grupami modlitewnymi lub sektami! Niektórzy mają licznych zwolenników, którzy ich uwielbiają, bo stali się od nich zależni – a właśnie to jest celem tych czarnoksiężników! Jak oni to robią? Wprawiają w podziw bezkrytycznych ludzi za pomocą pięknych, szlachetnych, często przybranych w religijną formę słów lub wyrażeń ezoterycznych, aby potem w ramach tych pełnych namaszczenia słów zafundować im pranie mózgu. Często udaje im się to przez zręczną masową sugestię. Zwolennicy stają się przez to prawdziwymi niewolnikami, szczególnie dotyczy to ich zdolności płatniczych.
Jeśli taki czarnoksiężnik (lub czarownica) raz schwyta swoją ofiarę, opuszczenie czarnoksiężnika lub jego organizacji jest wykluczone lub związane z dużym niebezpieczeństwem. Są również grupy, które stały się odgałęzieniem jakiejś dużej organizacji, która nałożyła kościelny biret kapłański. Także tutaj panuje bezwarunkowe posłuszeństwo lub wszystko kończy się dramatycznie.

Neue Züricher Zeitung z dnia 11 października 1994r. pisze: "Coraz wyraźniej zaznacza się także podłoże kryminalne, które nie występuje we wszystkich noworeligijnych grupach, ale często się w nich zdarza. Charyzmatyczni przywódcy są opętani władzą: chodzi o władzę nad ludźmi, manipulacje, często także o pieniądze i władzę gospodarczą".

Jak chronić się przed czarną magią?

Chociaż wpływu czarnej magii nie można przeceniać, jest ona czymś strasznym i w niektórych przypadkach naprawdę niebezpiecznym. Kto jednak raz znalazł się pod wpływem takiego psychokultu przez jednego ze swoich wyrafinowanych nauczycieli, temu trudno jest się wycofać spod jego twardej duchowej obręczy. Jest to z korzyścią dla człowieka kierującego się instynktem, który pod pięknymi słowami poczuje, że coś jest nie tak. Ale kto jest pewny takich odczuć? Także w takich przypadkach Huna, którą słusznie można nazwać "białą magią", ma skutecznie działający środek. W Hunie pracuje się z duchowym światłem. Nazywamy je: "świętym, białym, chroniącym, oczyszczającym i uzdrawiającym światłem Huny". Stąd płynie pocieszenie i pomoc po moim gorzkim doświadczeniu z czarnoksiężnikami. Ja sam poznałem olbrzymie siły piramidy Cheopsa, gdy znalazłem się w punkcie ich przecięcia, w królewskiej komnacie. Z własnego doświadczenia stwierdziłem wtedy, jak korzystna i niezawodna jest piramida światła dla ochrony przed wszystkimi ciemnymi machinacjami. Jest to kombinacja światła w formie piramidy, którą ładuje się maną – energią, której praktycznego zastosowania uczy nas Huna. Nie jesteśmy więc bezradnie wydani na pastwę czarnoksięskich lub "demonicznych" sił, ponieważ dla czarnoksiężnika nie ma nic bardziej odpychającego niż duchowe światło, szczególnie w formie piramidy!
Piramidę światła można wykorzystać zgodnie z doświadczeniem w przypadkach, które już są aktualne, tzn. kiedy czarnoksiężnik rozpoczął już swoją aktywność. Piramidę światła dobrze jest jednak "zbudować" już wcześniej, ponieważ pomaga ona nie tylko w relatywnie rzadkim przypadku czarnej magii, lecz chroni także przed innymi niekorzystnymi doświadczeniami i praktykami. Dlatego wydaje mi się celowe rozciągnięcie piramidy nad każdym człowiekiem, którego lubię i (nie bądźcie zaskoczeni!) nad tym, który uprawia czarną magię, ponieważ duchowe światło ma właściwości "oczyszczające". Nie jest to dowiedzione, ale prawdopodobne, że człowiek posiadający ciemne zamiary przy ich wykonywaniu będzie hamowany przez piramidę światła lub niezdolny do ich wykonania. Cieszymy się więc, że w przeciwieństwie do wszystkich ciemnych dążeń, Huna daje nam instrument, którego z sukcesem możemy użyć przeciwko wszystkim, podkreślam WSZYSTKIM negatywnym i ciemnym wpływom.