Strona główna Strona główna
Strona Główna Kahunaism
Tylko to zabierzesz ze sobą po śmierci co innym za życia dałeś

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
OBE dla początkujących by Amon
Autor Wiadomość
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 99
Skąd: P-n
Wysłany: 2017-06-25, 20:26   OBE dla początkujących by Amon

CZĘŚĆ PIERWSZA

Zapewne ci, którzy jeszcze nie podróżowali poza ciałem, wyobrażali sobie jak to jest - być w Astralu. Postaram się w miarę wiernie oddać to, co można tam napotkać.

Moje pierwsze wyjścia były przede wszystkim gwałtowne. Leżałem sobie spokojnie, a tu nagle z delikatnych wibracji przechodzę w stan grubszych i znacznie dobitniejszych drgań. Już wiem, że jest blisko i ciało te wyższe odkleja się od fizyczności. Chociaż może to źle powiedziane, bo tak naprawdę jedyną rzeczą, która się dzieje, to przeniesienie świadomości na ten wyższy poziom. Przypomina to odklejanie się od cięższych materii, jakbyście wynurzali się z kisielu, w którym płytko taplaliście się przez cały czas. Sam moment ciągnie się jak guma i przypomina w odczuciu rzadkie ciasto, które choć łatwo puszcza, to jednak odczuwalnie ciąży.

To jest ten moment, gdy jestem na granicy. Umysłem zapoznaję się z nowym stanem, w którym moje myśli nagle okazują się cięższe i bardziej agresywne w działaniu niż mógłbym przypuszczać. Waham się pomiędzy uniesieniem się w górę i wystrzeleniem niczym korek z potrząśniętego szampana albo zostaniem w ciele. To powoduje, że kołyszę się gwałtownie w górę i w dół, niczym niezdecydowana chmura na niebie, a każda moja myśl jest przeciwnym sobie podmuchem. To uczucie lekkości... Jeśli możecie sobie wyobrazić coś mega przyjemnego, to ta lekkość przebija to kilkudziesięciokrotnie! Jestem wtedy niczym piórko... niczym para unosząca się nad wrzącą wodą. Przelewa się przeze mnie soczyste uczucie siły i energii.

A jednocześnie mam gdzieś w sobie obawy. Te rosną bardzo szybko, chwytają całego mnie i przenoszą pod mur. Ciemny, wręcz czarny i wysoki na kilkaset metrów. Choć widzę go z oddali, to rośnie i potężnieje, a wraz z nim moja panika i lęki. Widzę, że gdzieś jest niewielka szpara - przejście przez mur, ale muszę się skupić na niej. Promieniowanie tego muru jest bardzo silne i im dłużej przy nim jestem tym mniejsza szansa na to, że porwę się na ten krok. Tutaj najlepszą radą jest po prostu dać się pochłonąć celowi i "skoczyć". Ludzie bardzo często źle oddychają - kurczowo boją się skoczenia w nurt życia i to powoduje, że stoją na brzegu próbując przygotować się i złapać jak najwięcej powietrza. Trzeba skoczyć!

Wyjście jest zaskakujące. Czasem jest to nagły zanik świadomości i pobudka po tamtej stronie. Niekiedy jest to bardzo płynne przejście, gdzie nie do końca wiadomo, kiedy przeszliśmy. Innym razem mamy wrażenie odpływania lub pędu, który nagle się kończy. Każdy czuje to nieco inaczej, ale podobieństwa są w miarę zgodne - wyjście wiąże się z zupełnym zapomnieniem o ciele fizycznym i odkryciem, że nigdzie nie wychodzimy, a tak naprawdę po prostu przestajemy skupiać się w ciele.

Mimo pozornej ciszy w umyśle i spokoju, to tak naprawdę ciągle gdzieś buzują emocje i pragnienia oraz niespokojne myśli + obawy o wszystko. Nowa przestrzeń jest dziwaczna nawet, gdy wygląda całkiem normalnie. Pamiętam jak podczas pierwszego wyjścia mój pokój płynnie zmieniał się w korytarz, aby po chwili skupić się w formę owalnego holu. Nie polecam patrzeć w cienie rzucane przez obiekty - one nie istnieją w tym sensie, że tam wszystko ma swoje wewnętrzne światło i tylko istoty ukrywające się lub negatywne pochłaniają to światło (energię). Zetknięcie z nimi jest rzadkie, ale nie stanowi dużego problemu, jeśli nie damy im pokarmu w postaci emocji takich jak strach czy pożądanie.

Skupmy się na samej przestrzeni. Umysł za wszelką cenę tworzy formy, które są znajome, więc dochodzi do paradoksów, w których widzimy schody spiralne, po których schodzimy w poziomie, co powoduje, że świadomość ma mindfuck'a. Czasami jest wrażenie, że wcale się nie poruszamy nawet, gdy biegniemy. Najczęściej powodem jest nastawienie, że w sumie wcale nie chcemy odejść gdzieś do miejsc, które nie znamy. Przyglądając się dokładniej przedmiotom można zaobserwować, że wszystko mniej lub bardziej faluje w dziwnie pulsujący sposób, a ilość wydzielanego światła oraz jego barwa jest zależna od znaczenia, które ze sobą niesie. Pamiętam jak ze zdziwieniem zauważyłem na blacie barwę czerwonego krzewu wyglądającego jak pogięte kolce z czarną obwódką. Wcześniej fizycznie uderzył w niego mój brat będąc wściekły na coś (już nawet nie pamiętam na co). Takie wykwity emocjonalne zostają całkiem długo, gdy zwykła myśl rozpada się już po chwili. Ściany choć wyglądają normalnie, to jednak topnieją, gdy skupi się na nie wzrok i jakby gotują się, przekształcając na zasadzie skojarzeń (freski na ścianie okalające okno były wspaniałe i niepokojące, bo przedstawiały ślady kopyt).

Myśli zawierające obawy bardzo szybko zżerają energię. Ma się wrażenie, że ktoś upuszcza Ci krew, co skutkuje gwałtownym osłabnięciem i atakiem paniki. Jeśli nie zostanie to szybko opanowane, to chwilę po tym pojawiają się pierwsze drapieżniki takie jak larwy astralne czy wampiry. Najczęściej przybierają postacie humanoidalne, choć w karykaturze (duży łeb, wąskie ramiona i duże stopy). Dalej to już tylko wytwarza się bardzo silny impuls strachu i nagle wracamy do ciała.

Jeśli jednak wszystko gra, to najczęściej pierwszym pomysłem jest zerknięcie co jest poza pokojem - przez okno lub przez drzwi. Zasadniczo polecam drzwi, lecz do tych, które istnieją fizycznie - do żadnych dziwnych przejść nie przechodźcie, bo tylko się zgubicie i zrobi się mega dziwnie. Znajome przestrzenie są kluczowe i pozwalają spokojnie uczyć się poruszania i działania w Astralu. Za oknem najczęściej miesza się normalny widok z różnymi niefizycznymi dziwnościami. Widziałem wielkiego pajęczaka, którego ilość nóg na pewno była większa niż osiem (bydlę miało z 3-4 metry wysokości). Spostrzegłem też wielkie ćmy o kilku skrzydłach, którymi machały jakby chowając powierzchnię skrzydła do wnętrza skrzydeł i jednocześnie je wykładając na wierzch (wiem, dziwnie to brzmi, ale nie umiem lepiej opisać). Prócz tego dosłownie kilka sylwetek ludzkich, błyszczących nieznanymi mi kolorami, które określiłbym jako "jasny i blady". Praktycznie każdy widok czegoś nowego wiąże się z brakiem odpowiedniego słownictwa...

Zawsze przed startem poza ciało, tworzę sobie przez kilka minut przyjazną atmosferę i kilka myśli w postaci takich kul światła, aby ich promieniowanie łagodziło stresy i napięcia. Muszę mieć także cel. Wyjście dla samego wyjścia jest za słabym nastawieniem, a z kolei pragnienie zbyt stresuje i nie udaje mi się wtedy wyjść. Nie używam w tym celu żadnej muzyki, ani innych sztuczek, prócz takiego ogarnięcia przestrzeni przed wyjściem. Gdy czuję, że jest naszpikowana emocjami i myślami, to wyjście jest trudne - dlatego lepiej jest ją oczyścić. Dobrze jest też rozmawiać ze sobą. Coś w stylu "Jest dobrze. Idziesz we właściwą stronę, skup się na mleczu. To jaki jest jasny, lekki i delikatny..." - Może brzmi głupio, ale działa :D

To na razie tyle. Mam nadzieję, że tym samym zachęciłem Was do kolejnych prób. Zamierzałem kiedyś napisać jakiś prosty kurs o oobe (obecnie istniejące nie wyglądają dla mnie zbyt dobrze), ale jak zwykle nie mam na to czasu :x

Wpis pochodzi od użytkownika Amon Resner i został zamieszczony za jego zgodą.
https://m.facebook.com/amon.resner
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 99
Skąd: P-n
Wysłany: 2017-06-25, 21:29   

CZĘŚĆ DRUGA
Zapewne naczytaliście się masy artykułów na temat możliwych sposobów na wyjście z ciała. Istotnym problemem jest tutaj nadmiar informacji. Moje pierwsze wyjścia były kompletnie ich pozbawione, a przez to czyste i nieskażone informacjami, które mogłyby mi zakłócić próby. Nie przewidywałem, że napotkam mur strachu ani co będzie poza ciałem – byłem ciekawy i przesycony ekscytacją, która dawała mi kopa i siłę do podejmowania pierwszych kroków. Niestety to co zostało przeczytane, nie da się już zapomnieć i tak masa ludzi skończyła z teoriami, które czasami wzajemnie wykluczają się.
To, co Wam potrzebne już tak naprawdę macie od początku. Umiejętność relaksu jest konieczna, bo oznacza łatwe puszczenie ciała i pozwolenie na jego regenerację, gdy duch będzie podróżował. Największym problemem (choć nie najtrudniejszym), jest pokonanie bezwładności, w którą pakuje się każdy i w tym samym czasie zasypia. Powodem tego, jest nie jakaś blokada, a po prostu ludzkie niezrozumienie. No bo co można zrobić jak nie spać i śnić? Dopiero, gdy zwraca się uwagę na sny, to świadomość łapie się na próbach skupienia i zaczynamy je pamiętać, a potem sięgać jeszcze dalej, poza granice snów. Pewnego czasu w Internecie pojawiła się metoda osiągania OOBE przez sen, gdzie i tak człowiek budził się odrętwiały z wibracjami na ciele i naruszoną granicą wyjścia.
Ja wykombinowałem sobie inną metodę – zajęcie umysłu prostą czynnością. Zwykle było to obserwowanie piłeczki do ping ponga albo przesuwającej się w równym odstępie czasu cegły, co około metr. Dziwne, ale jednak działało – nawet nie zauważałem kiedy, jak ciało już było rozluźnione, a świadomość odbierała w umyśle tylko ciszę. Tym samym nie używam muzyki – nauczyłem się bez i to w wielkim hałasie produkowanym przez moich braci, więc i Wam powinno udać się :D
Gdy już tak sobie „wiszę” w ciele (ciało jest jednocześnie ciężkie i lekkie w środku), to spokojnie i bez napięć gromadzę energię. Nie używam żadnych czakr, nie deklamuję mantr czy zaklęć – energia jest mi potrzebna w zasadzie tylko dla tworzenia bezpiecznej sfery, do której przejdę w następnych krokach. To mi zwykle zajmuje kilka minut. Należy pamiętać o czymś mega ważnym – NIE SPINAJCIE CIAŁA. Gdy macie za silne skupienie, to instynktownie Wasze ciała fizyczne robią napięcie, które ma przygotować mięśnie do działania. To skutecznie niszczy jakikolwiek relaks. Jest to bardzo ciężkie, bo normalnie każdy jest przyzwyczajony do wysiłku jakim jest wpływanie na ciało fizyczne. To jedna z najtrudniejszych umiejętności, które trzeba opanować.
Najważniejszy moment wyjścia, jest zasadniczo najprostszy (jeśli tylko opanowaliście to napinanie ciała). Wystarczy skupić się bardzo delikatnie nad uczuciem zsuwania się lub zjeżdżania z jakieś powierzchni, na której jesteście. Jest to o tyle proste, że nie macie sobie tego wyobrażać, a tylko myśleć o tym. Różnica jest o tyle zasadnicza, że rzucona prosta myśl spełnia się sama, a nacisk wytwarzany przez koncentrację tylko tworzy napięcie i bardzo przykre wrażenia, które mogą wywołać w nas strach lub irytację. To spowoduje otwarcie się na ten wielki Mur Strachu lub takie jakby nagrzane powietrze, które zalewa niepokojącym oparem nasze ciała (gniew i złość).
ŻADNYCH PODNIET! – koniecznie pamiętajcie o tej zasadzie. Sam proces wyjścia może być od bardzo przyjemnego stanu, po dość nieprzyjemne uczucie przeciskania się i topienia. Aby tego uniknąć nigdy nie walczcie chyba, że czujecie się zaatakowani. Będąc poza ciałem nawet częściowo Wasze reagowanie na emocje będzie znacznie potężniejsze. Z zaskoczeniem przekonacie się, że myśli są toporne i zbyt silne – Waszym astralnym sobowtórem będzie miotać ich siła, a wtedy pojawi się obawa, że wystrzelicie w górę i już nie wrócicie (ja takie miałem skojarzenie). Aby tego uniknąć zalecam mówić do siebie jak do dziecka – prostymi stwierdzeniami i opisami tego, co chcecie. Inaczej umysł mając mniejsze ograniczenia pociągnie Was jak szalony koń i będziecie pędzić gdzieś w dal przestrzeni astralnych.
Zaraz po wyjściu dbajcie o to, aby zająć się prostymi sprawami. Możecie niczego nie widzieć, ale czucie praktycznie każdy ma w jakiś sposób obudzone, więc nadejdzie masa różnych bodźców – przyjemnych lub nie, a które będą próbowały wywołać w Was jakieś reakcje. O ile są one neutralne czy pozytywne, to jeszcze małe piwo. Gorzej, gdy są negatywne lub opierają się o pragnienia – popędy niesamowicie silnie oddziałują na ciało astralne i popychają je ku działaniu (a tam myśl=działanie, więc jest natychmiastowa reakcja). Jeśli poddacie się tym procesom, to z dużym prawdopodobieństwem pojawi się dzicz astralna, która będzie raczej niskich lotów (pasożyty typu larwy astralne). Przed takimi obronić się całkiem prosto, jak je widzisz, ale gdy tylko czujesz, to one w łatwy sposób budzą strach i panikę.
Najbardziej optymalną opcją jest nie tylko na siłę wyjście poza ciało, co dobre przywyknięcie do każdego ze stanów pośrednich. Tym samym na luzie rozwinięcie możliwość widzenia oraz jako takiego słyszenia tych niefizycznych rzeczy, a to znacznie bardziej uprości Wam następne wyjścia. Nie popełniajcie samogwałtu na swoim umyśle i nie każcie mu zderzać się z bezwładem myśli oraz ich siłą. Gdy poczujecie się bezpiecznie, to wyjście będzie prostsze niż możecie sobie wyobrazić ;)
Wpis pochodzi od użytkownika Amon Resner i został zamieszczony za jego zgodą.
https://m.facebook.com/amon.resner
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 99
Skąd: P-n
Wysłany: 2017-06-27, 17:41   

Dziś nieco o snach i świadomym śnieniu ;)

CZĘŚĆ TRZECIA

Istnieje kilka rodzajów snów, a każde ma własną charakterystykę. Te najbardziej przypominające fizyczność, to sny mózgu eterycznego - łącznika między Astralem, a fizycznością. W nim ta część świadomości, która została tworzy sny na podstawie tego, co przeżyliśmy w ciągu dnia oraz emocjonalnego tła, które wytworzyliśmy. Im dalej tym sny coraz mniej "fizyczne" i coraz bardziej symboliczne.

Zwykle to je pamiętamy najbardziej. Powodem tego jest wpływ unoszącego się ciała astralnego na fizyczne ciało - ono odbiera losowe wpływy z otoczenia i rozładowuje swoje spięcia (stres, rozterki oraz problemy), a te idą prosto po sznurze (tym srebrnym, choć tak naprawdę nie ma barwy własnej). Z tego powodu najlepiej przypominamy sobie sny o charakterze emocjonalnym (horror&romantic).

O symbolicznych snach mówi się, że są snami astralnymi i są bardziej nastawione na wrażenia oraz odczucia i uczucia niż na fizyczny obraz. Przez to nawet jak zobaczycie we śnie z pozoru nieistotny obiekt, to będziecie czuli coś do niego, jakieś bliżej nieokreślone wrażenie, że jest ważny.

Ostatnie są sny stricte abstrakcyjne, gdzie ciało astralne jest w spoczynku, lecz umysł aktywnie działa wewnątrz niego. Tego rodzaju sny są bardzo często kończone obudzeniem się i genialnym pomysłem lub odczuciem pogodzenia się z czymś ważnym. To sny poziom wyżej niż Astral, choć dzieją się na przestrzeni astralnej - stąd te silne odczucia pełne trwogi lub też natchnienia/szczęścia/radości itp.

Świadomy sen jest zasadniczo całkiem prosty do ogarnięcia. Kluczowy jest tutaj koncept sytuacyjny, gdy wykonując dany scenariusz, świadomość natyka się na nieprzewidziany problem, który fizycznie by nie występował np. drzwi, które po otwarciu kończą się ścianą czy okno nie do wyważenia. Tutaj umysł robi mindfuck'a i zaczyna się skupiać - następuje nagła myśl, że to sen. To jest właśnie ten magiczny moment.

Z drugiej strony świadomość lekko łyka nawet największe bzdury i póki nie natyka na przeszkody, to nawet jej brewka nie pyknie, gdy zauważy ogromne robale wyłażące z małej muszli klozetowej czy zwariowany wieszak niszczący miasto niczym Godzilla na sterydach. Moment już znacie - teraz jak go uzyskać?

To już jest nieco bardziej skomplikowane, ale tylko dlatego, że nie zwracacie uwagi! Wasze życie często jest na pół gwizdka i rzucacie wszystko na automatyczny program zachowań i reakcji. Tym samym nie widać żadnego powodu, aby we śnie miało być jakoś inaczej - podążacie jak senne duchy i nie kontaktujecie nawet w połowie z tym, co napotykacie. Stała praca nad sobą podczas medytacji, utrzymywanie uwagi przy zadaniach itd jest konieczne. To, co Wy nazywacie Testami Rzeczywistości, to tylko część pracy (na dodatek dość infantylnej, bo nie zmienia to niczego, prócz kilku chwil świadomego bycia na jawie). Jest wiele technik pokazujących jak zachowywać przez dłuższy czas uwagę oraz dowolnie manipulować jej natężeniem. Dzięki kilkuletniej praktyce mogę płynnie przejść do snu czy wyjść z ciała zachowując stale równy poziom świadomości, kiedy dla Was sen jest po prostu wyłączeniem się (o tyle większym, że na jawie też śnicie o przyszłości/przeszłości).

Tak jak i w Astralu - ostrzegam przed podnietami i zbytnim emocjonowaniem się. Myśl równa się działaniu, a emocje są potężnym ładunkiem nitro, które dodaje temu kopa. Możecie więc latać, spadać w bezdenną otchłań czy uprawiać seks, ale jeśli poniesiecie się emocjom, to w gwałtownym wyładowaniu obudzicie się, jak po strzale z koncentratu kawy. Każde działanie poza fizycznością, jest toczone w przestrzeni astralnej - sen, oobe, część medytacji i transów. Tym samym nie ma wielkiej różnicy w jakim stanie jesteście, bo do każdego możecie przejść zmieniając po prostu fazę.

Wpis pochodzi od użytkownika Amon Resner i został zamieszczony za jego zgodą.
https://m.facebook.com/amon.resner
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10