Strona główna Strona główna
Strona Główna Kahunaism
Tylko to zabierzesz ze sobą po śmierci co innym za życia dałeś

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: stam222
2017-06-01, 22:08
Niespodziewane rewelacje.
Autor Wiadomość
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-01-04, 01:14   Niespodziewane rewelacje.

Cześć wszystkim.
Długo się zastanawiałem w jakim dziale umieścić ten temat bo ani to typowe obe ani huna. Jednakowoż wyszło, że będzie on tutaj ze względu na dość spory cytat z książki R .A. Monroe'a .
W kilku krótkich zdaniach chciałbym przedstawić postać autora tym wszystkim , którzy nic o nim nie wiedzą. Dla obenautow jest on prekursorem a jego książki są jak biblia dla chrześcijan. Monroe był dobrze prosperujacym biznesmenem, muzykiem itd. i nic go nie wyróżniało wsrod innych ludzi jego pokroju. Gdzies po 40-tce zaczął doswiadczac innych stanów, ktore opisał w swijej książce "Podróże poza cialem" czyli po prostu obe. Pomiędzy jego pierwszą a drugą książką upłynęło sporo czasu bo jak sam twierdził "znudziło go to wszystko" i nie odczuwał juz wiekszych fascynacji ze swoich wyjść. Wszystko sie zmieniło w chwili kiedy przy kolejnym wyjściu powierzył kierowanie tym doswiadczeniem swojej wyższej jaźni. Wtedy zaczął na nowo odkrywać OBE, nowe obszary , nowe energie itp. No podstawie tych wyjść napisał drugą książkę "Dalekie podroze" i z tej książki wkleje pewien cytat. Jest to "rota" jaką otrzymał będąc w poza. (Rota- jest to przekaz od innej osoby/energii zawierająca myśl, obraz , dźwięk, emocje itd. Rote czujemy i odczuwamy jakbyśmy sami brali udział w tym wydarzeniu/doświadczeniu ).
W wielu miejscach tutaj na forum otarlem się o tematy związane z innymi inteligencjami, które w jakiś sposób zmodyfikowaly człowieka oby produkował energię. Książek Z.Sitchin'a póki co nie czytałem, o kamiennych tablicach Summerow też wiem niewiele jak również Nubiru i Anunnaki są mi tematami obcymi. Wiem jednak, że wielu ludzi przynajmniej kiedyś tutaj na forum byli dość dobrze w tym temacie zorientowani.
Nie chciałbym osobiście wyrażać opini na tak lub nie ale conajmniej zadziwiające jest , że temat niby inny A ma w sobie tyle wspólnego.

Cytat:
(Masz, zdobądź własny percept.) BB rzucił mi rotę. Wziąłem ją i zacząłem rozwijać z
zaciekawieniem.
KLIK!
“Ktoś", “Gdzieś" (a może jedno i drugie) potrzebuje, lubi, chce, ceni, zbiera, jada lub zażywa
jako narkotyk (sic!), w milionowych bądź niezliczonych dawkach substancję o idencie Lusz.
(Elektryczność, ropa naftowa, tlen, złoto, pszenica, woda, ziemia, stare monety, uran.) W
miejscu zwanym “Gdzieś" Lusz występuje bardzo rzadko, a ci, którzy go posiadają, uważają,
iż jest niezbędny do tego, do czego się go używa.
Kierując się Prawem Podaży i Popytu (powszechne prawo w ..Gdzieś"), “Ktoś" zamiast
poszukiwać naturalnych zasobów Luszu, zdecydował się go produkować w sposób
powiedzmy, sztuczny. Postanowił założyć jego hodowlę, uprawiać go w ogrodzie.
Naturalny Lusz odznaczał się różnym stopniem czystości. Stwierdzono, że powstawał w
wyniku ruchów wibracyjnych podczas cyklu węglowo-tlenowego i wtórnie podczas procesu reakcji. Badacze z “Gdzieś" przemierzali duże odległości w poszukiwaniu nowych źródeł tej
cennej substancji, a ich odkrycia witano z entuzjazmem i nagradzano.
Wszystko zmieniło się z chwilą, gdy hen, daleko, gdzieś w zapadłym kącie, “Ktoś" założył
swój eksperymentalny Ogród. Najpierw stworzył odpowiednie środowisko, w którym mógł
powstać i rozwijać się cykl węglowo-tlenowy. Ustanowiona przez niego Równowaga
zapewniała rosnącym osobnikom właściwe oświetlenie i stałą dostawę odpowiedniego
pożywienia.
Potem “Ktoś" próbował oszacować swój plon. Rzeczywiście. Pierwsza Hodowla dostarczyła
Luszu, ale w małych ilościach i nie najlepszego pod względem gatunkowym – nie nadawał się
on do zabrania w miejsce zwane “Gdzieś". Problem był podwójny. Okazy rodziły się zbyt
drobne i żyły bardzo krótko. W efekcie czego powstawało niewiele marnego jakościowo
Luszu, gdyż w tak ograniczonych warunkach nie było czasu na jego wytwarzanie. Ponadto
Lusz można było zbierać tylko w momencie, gdy jednostki kończyły życie; ani chwili
wcześniej.
Druga Hodowla, która okazała się nie lepsza, o ile nie gorsza od Pierwszej rozwijała się w
innej części Ogrodu i w odmiennym od poprzedniego środowisku. Tym razem nie było to
środowisko płynne, lecz gazowe. Ze związków chemicznych o większej gęstości utworzono
stałe podłoże, dzięki czemu związki te były stale dostępne. “Ktoś" zasadził niezliczone ilości
znacznie dorodniejszych egzemplarzy nowych odmian. Niektóre z nich były wiele tysięcy
razy większe i miały bardziej złożoną budowę od prostych, jednokomórkowych okazów
Pierwszej Hodowli. Wprawdzie został odwrócony cykl węgIowo-tlenowy, ale cały zasiew
pozostał jednorodny. Podobnie jak w przypadku Pierwszej Uprawy, osobniki rozmnażały się
regularnie i samoczynnie kończyły życie. Aby uniknąć nierównomiernego rozkładu
odżywczych substancji chemicznych i oświetlenia, co miało miejsce w przypadku Pierwszej,
“Ktoś" postanowił, że osobniki Drugiej Hodowli nie będą się poruszać po całym ogrodzie,
lecz każdy z nich pozostanie w przydzielonej sobie jego części. W tym celu wyposażył je w
silne wyrostki sięgające w głąb twardego podłoża i unieruchamiające roślinę. Z korzeni
wyrastały łodygi lub pnie dźwigające wyższe partie roślin, tym samym umożliwiając im
otrzymywanie koniecznej porcji światła. Górne części roślin – szerokie, cienkie i dość wiotkie
– pełniły rolę przekaźników energii. Przepływające przez nie w obydwu kierunkach związki
węglowo-tlenowe zapewniały roślinom odżywianie i wymianę z otoczeniem. Poza tym każdy
okaz zaopatrzono w kolorowe radiatory wraz z generatorami małych cząstek. Rozmieszczono
je symetrycznie; zazwyczaj w pobliżu wierzchołka.
Chcąc przyśpieszyć rozmnażanie się roślin “Ktoś" wywołał gwałtowne ruchy wibracyjne w
gazowej powłoce. Z czasem przekonał, że ten sam burzliwy proces pomaga w zbieraniu
Luszu.
Jeśli zaburzenia były dostatecznie gwałtowne, kładły kres życiu roślin, które umierając
wydzielały Lusz. Miało to duże znaczenie, gdy istniała konieczność natychmiastowej dostawy
tego surowca, gdyż nie trzeba było czekać na okres zbiorów.
Pomimo to, plon Drugiej Hodowli okazał się nader niezadowalający. Co prawda osiągnięto
znaczny przyrost ilościowy, ale zbyt długie życie roślin nie wpływało korzystnie na jakość
wytwarzanego przez nie Luszu. Przeoczono tu coś ważnego.
Przed założeniem Trzeciej Hodowli “Ktoś" długo prowadził badania, krążąc nad swoim
Ogrodem. Rzeczywiście zadanie, którego się podjął nie było wcale łatwe. Wprawdzie osiągnął sukces, ale tylko częściowy. Wyhodowany przez niego Lusz był znacznie gorszy od
dzikiej, występującej w stanie naturalnym odmiany.
Jednakże uporał się z tym problemem, czego żywym świadectwem była Trzecia Uprawa.
“Ktoś" odtworzył pierwotny cykl węglowo-tlenowy, a osobnikom przywrócił ruchliwość,
bowiem doświadczenie wykazało, że oba te czynniki zapewniają wytwarzanie wysokiej
jakości Luszu. Gdyby jeszcze udało się wyhodować większe okazy, sukces byłby
zapewniony.
Mając to wszystko na względzie, “Ktoś" przeniósł na teren obecnej uprawy jednostki
Pierwszej Hodowli, która nadal rozwijała się w części Ogrodu mającej płynne środowisko.
Zmodyfikował je tak, aby mogły żyć i wzrastać w środowisku gazowym. Najpierw
przystosował je do odżywiania się osobnikami Drugiej Hodowli, którym pozwolił w tym celu
bujnie się rozwinąć. Tak powstały pierwsze Mobile, czyli Trzecia Hodowla. Mobile żywiły
się okazami Pierwszej Hodowli, a pozbawiając je życia produkowały Lusz. A więc teraz ilość
Luszu była znaczna, ale jego jakość, jego struktura wibracyjna wciąż pozostawiała wiele do
życzenia.
Przez czysty przypadek “Ktoś" odkrył Główny Katalizator produkcji Luszu. Długość życia
monstrualnych i wolno poruszających się Mobili była nieproporcjonalna do ilości
pobieranego przez nie pożywienia. Mobile żyły tak długo, że wkrótce zdziesiątkowałyby
jednostki Drugiej Hodowli. Wówczas w całym Ogrodzie zostałaby zachwiana równowaga
ekologiczna i ustałaby produkcja Luszu. Zarówno Drugiej, jak i Trzeciej Hodowli groziła
Zagłada.
Zaczęło brakować okazów z Drugiej Hodowli i wobec tego nie było zaspokajane
zapotrzebowanie energetyczne Mobili. Często zdarzało się, że dwa Mobile chciały zjeść tę
samą jednostkę Drugiej Uprawy. To rodziło konflikt i powodowało fizyczną walkę między
dwoma niezgrabnymi Mobilami. Czasem walczyło ich ze sobą nawet kilka.
Początkowo “Ktoś" był zdziwiony tymi zmaganiami, lecz później obserwował je z wielkim
zainteresowaniem. Podczas walki Mobile wydzielały Lusz! I to wcale nie w małych, a
przeciwnie – w sporych ilościach i w dodatku znacznie mniej zanieczyszczony, tak że
przedstawiał on wartość użytkową.
“Ktoś" szybko sprawdził w praktyce dopiero co zrobione odkrycie. Wyjął następne okazy
Pierwszej Hodowli z części Ogrodu o płynnym środowisku, przystosował je do życia w
środowisku gazowym, ale wprowadził pewną zasadniczą zmianę. Nowe Mobile były
mniejsze od poprzednich i miały żywić się innymi Mobilami. Rozwiązałoby to problem
nadmiernej populacji Mobili, a podczas każdego między nimi starcia powstałoby więcej
dobrego Luszu, nie mówiąc już o tym, który zostawał uwalniany w momencie, gdy nowe
Mobile zabijały egzemplarze innych gatunków. Wówczas “Ktoś" mógłby przekazywać do
“Gdzieś" znaczne ilości dość czystego Luszu.
W ten oto sposób powstała reguła Głównego Katalizatora. Konflikt między osobnikami cyklu
węglowo– -tlenowego powoduje stale wytwarzanie Luszu. To było takie proste!
Zadowolony z wynalezienia formuły, “Ktoś" zaczął przygotowywać Czwartą Hodowlę.
Wiedział już, że zbyt duże i za długo żyjące Mobile z Trzeciej Hodowli nie mogły być
użyteczne na większą skalę. A gdyby jeszcze wzrosła ich ilość, należałoby powiększyć cały
Ogród, który z racji za małej przestrzeni nie mógł pomieścić jednocześnie wielkich
osobników Trzeciej Hodowli i służących im za pokarm roślin z Drugiej Hodowli. Ponadto doszedł do słusznego wniosku, że jeśli Mobile będą poruszały się szybciej, łatwiej popadną w
konflikty i tym samym zwiększy się ilość wydzielanego przez nie Luszu.
Jednym aktem woli uśmiercił pozostałe dotąd przy życiu niezgrabne Mobile z Trzeciej
Hodowli. Jeśli zaś chodzi o osobniki Uprawy Pierwszej, nadal żyjące w wodnym środowisku,
to zmienił ich wygląd, nadając im bogactwo kształtów i rozmiarów. Były teraz
wielokomórkowcami i odznaczały się dużą ruchliwością. Zaopatrzył je również w system
równowagi. Powstały więc osobniki (przeważnie nie poruszające się), które pochłaniały
okazy węglowego cyklu Drugiej Hodowli, służące im za źródło energii. Powstały też i inne,
bardzo ruchliwe Mobile, dla których źródło energii stanowiły poruszające się modyfikacje
Pierwszej Hodowli.
Zamknięty obieg działał całkiem zadowalająco. Nieruchome osobniki Drugiej Hodowli
rozwijały się znakomicie w płynnym środowisku. Żywiły się nimi małe, bardzo ruchliwe
Mobile żyjące w wodzie. Z kolei większe oraz/lub inne będące w ciągłym ruchu Mobile,
chcąc zdobyć energię konsumowały mniejszych “zjadaczy roślin". Kiedy jakiś Mobil zanadto
urósł i zrobił się zbyt powolny, stawał się łatwym łupem dla mniejszych Mobili, które
zachłannie się na niego rzucały. Chemiczne pozostałości procesu trawienia osiadały na dnie
płynnego środowiska i dostarczały pokarmu “Nieruchomym" (modyfikacjom Drugiej
Hodowli), zamykając w ten sposób obieg. Łańcuch pokarmowy przynosił w efekcie stały
dopływ Luszu, który powstawał dzięki umierającym “Nieruchomym", w wyniku emocji, jakie
wzbudzała w walczących ze sobą Mobilach sama walka oraz dzięki Mobilom ginącym
podczas tychże walk.
Przeniósłszy się do innej części Ogrodu – środowiska gazowego otaczającego stałe podłoże
zbudowane z gęstej materii – “Ktoś" zastosował tę samą technikę, jeszcze bardziej ją
ulepszając. Stworzył więcej odmian “Nieruchowych" (okazy pierwotnej Drugiej Hodowli),
aby nowym Mobilom dostarczyć dostatecznej ilości urozmaiconego pożywienia. Tak jak w
pierwszej części Ogrodu, tak i tu została zachowana równowaga między dwoma gatunkami
Mobili – tymi, które odżywiały się “Nieruchomymi" z Drugiej Hodowli i tymi, które
potrzebowały innych Mobili, aby utrzymać się przy życiu dzięki czerpanej z nich energii.
Powstały więc tysiące rodzajów Mobili różnej wielkości – osobniki małe i duże, choć nie tak
wielkie, jak Mobile z Trzeciej Hodowli. Wszystkie zostały wyposażone w pomysłowe
akcesoria ułatwiające walkę. Szybkość poruszania się pozwalała na wymknięcie się wrogowi,
barwy ochronne miały na celu zmylenie przeciwnika, ruchliwe narządy służące do
wykrywania niebezpieczeństwa, a niezwykle twarde wyrostki do chwytania, przebijania i
rozszarpywania wroga. Wszystko to ułatwiało walkę i przedłużało czas jej trwania, a w
konsekwencji zwiększało wydzielanie Luszu.
W ramach dodatkowego eksperymentu “Ktoś" zaprojektował i stworzył taką odmianę Mobila,
która w porównaniu z Mobilami Czwartej Hodowli była słaba i niedołężna. Jednakże Mobile
eksperymentalne miały dwie zasadnicze zalety. Mogły spożywać zarówno “Nieruchomych",
jak inne Mobile i czerpać z nich energię. Poza tym “Ktoś" przekazał im cząstkę siebie –
ponieważ nie było ani znane, ani dostępne inne źródło takiej Substancji – by służyła jako
główny czynnik wzmagający ruchliwość. Wiedział, że zgodnie z Prawem Przyciągania, taka
domieszka Substancji, część Jego, dążąca do połączenia się z nieskończoną Całością,
spowoduje u tego szczególnego gatunku Mobila nieustającą ruchliwość. Tym samym dążenie
do zaspokojenia potrzeb energetycznych poprzez pożywienie nie będzie jedyną siłą
pobudzającą Mobile do ustawicznej aktywności. A co ważniejsze, potrzeb wynikających z
wewnętrznego przymusu, jaki stwarza wszczepiona drobinka “Kogoś", nie można będzie
zaspokoić w Ogrodzie. Tak więc zawsze będzie istniała potrzeba ruchu i konflikt pomiędzy tą potrzebą a koniecznością pobierania energii, i o ile przetrwa, być może przyczyni się do stałej
dostawy wysokogatunkowego Luszu.
Czwarta Hodowla przekroczyła wszelkie oczekiwania “Kogoś". Okazało się, że Ogród zaczął
dostarczać dobry Lusz. “Równowaga życia" działała doskonale. Czynnik konfliktowy
wpływał na wytwarzanie ogromnej ilości Luszu, a dodatkową dostawę tego surowce
zapewniała śmierć wszystkich rodzajów Mobili oraz Nieruchomych. “Ktoś" wyznaczył
specjalnych Nadzorców kierujących produkcją i pomagających przy zbiorach. Utworzył
kanały, którymi transportowano nie oczyszczony Lusz z Ogrodu do miejsca zwanego
“Gdzieś". Odtąd dzięki Ogrodowi “Kogoś" naturalne zasoby przestały być dla “Gdzieś"
jedynym źródłem Luszu.
Po sukcesie, jaki Ogród “Kogoś" odniósł w produkcji Luszu, również Inni zaczęli
projektować i budować swoje Ogrody. Było to zgodne z Prawem Podaży i Popytu (Próżnia
jest stanem nie zapewniającym równowagi), ponieważ Ogród “Kogoś" tylko częściowo
pokrywał zapotrzebowanie “Gdzieś" na Lusz. Nadzorcy innych Ogrodów odwiedzali Ogród
“Kogoś", aby zbierać resztki Luszu, które przeoczyli lub pozostawili Jego Zarządcy.
Po zakończeniu pracy “Ktoś" powrócił do “Gdzieś" i zajął się innymi sprawami. Produkcja
Luszu nadzorowana przez Zarządców utrzymywała się na stałym poziomie. Ale wszelkich
zmian mógł dokonywać tylko sam “Ktoś". Zgodnie z jego zaleceniami Nadzorcy co jakiś czas
niszczyli część Czwartej Hodowli. Robili to, aby młodym, rodzącym się jednostkom
zapewnić dostateczną ilość pierwiastków chemicznych, światła i innych środków
odżywczych, a także po to, by zebrać dodatkowy Lusz powstały na skutek takiego żniwa.
W tym celu wywoływali zaburzenia, zarówno w gazowej powłoce, jak i stałym podłożu. Na
skutek tych wstrząsów wiele okazów Czwartej Hodowli traciło życie, miażdżone przez
przetaczające się masy gruntu lub zalewane przez wzburzone fale płynnego środowiska. (Ze
względu na specyfikę swej budowy, osobniki Czwartej Hodowli nie mogły zachować życie po
zanurzeniu w wodzie, gdyż przestawała w nich zachodzić przemiana węglowo-tlenowa.)
Życie Ogrodu toczyłoby się przez całą wieczność według tego schematu, gdyby nie
ciekawość i spostrzegawczość “Kogoś". Od czasu do czasu badał on próbki Luszu
dostarczanego przez jego Ogród. Nie miał ku temu właściwie żadnego innego powodu poza
tym, że zachował jeszcze resztki zainteresowania swoim planem.
Dokonując analizy jednej z próbek, “Ktoś" niedbale sprawdzał emanację Luszu i już miał
włożyć próbkę z powrotem do zbiornika, gdy nagle uświadomił sobie Różnicę. Była
wprawdzie bardzo niewielka, ale jednak była.
Natychmiast się tym zainteresował. Jeszcze raz sprawdził próbkę. Pośród emanacji zwykłego
Luszu wyczuwało się słabe promieniowanie Luszu oczyszczonego, wy-destylowanego. To
było wprost niemożliwe. Przecież czysty Lusz można było otrzymać dopiero po wielokrotnej
obróbce jego naturalnych zasobów. Lusz pochodzący z Ogrodu “Kogoś" wymagał przed
użyciem takiego samego potraktowania.
Ale fakt pozostawał faktem – próbka rafinowanego Luszu wykazywała tak czyste
promieniowanie, że nie należało jej mieszać z substancją w stanie surowym, nie
przetworzoną. “Ktoś" powtórzył badanie. Rezultat był identyczny. A więc w jego Ogrodzie
działo się coś, czego nie zauważył.
“Ktoś" szybko opuścił “Gdzieś" i powrócił do Ogrodu. Na pierwszy rzut oka wszystko
wyglądało tak samo jak przedtem. Trwałe podłoże i gazowa powłoka Ogrodu tworzyły bezkresny zielony dywan refleksów odbijających się od rosnących okazów Drugiej Hodowli.
Modyfikacje Pierwszej Hodowli rozwijały się w płynnym środowisku zgodnie z Prawem
Akcji i Reakcji (wchodzącego w zakres Prawa Przyczyny i Skutku.) “Ktoś" nie zauważył
źródła destylowanego Luszu ani na terenie Pierwszej, ani Drugiej Hodowli.
Pierwsze wibracje rafinowanego Luszu (już przetworzonego przez roślinność Drugiej
Hodowli) dotarły do “Kogoś" od jednego z okazów Hodowli Czwartej. Błysk promieniowania
powstał podczas niezwykłego zachowania się tego osobnika – walczył on na śmierć i życie z
innymi osobnikami Czwartej Hodowli. “Ktoś" dobrze wiedział, że taka akcja nie mogłaby
spowodować uwolnienia destylowanego Luszu, zaczął więc szukać przyczyny owego
zjawiska.
I w tym właśnie momencie odkrył Różnicę. Jednostka Czwartej Hodowli nie walczyła o
resztki pokarmu, jakie pozostały ze słabszej jednostki tej samej Hodowli, ani o smakowity liść
z drzewa Hodowli Drugiej. Nie walczyła też w obronie własnego życia z atakującą ją
jednostką Czwartej Hodowli.
Walczyła natomiast, by ocalić życie trzech swoich nowo narodzonych “dzieci", które
oczekiwały na rezultat walki skulone pod dużym okazem Drugiej Hodowli. Nie ulegało
wątpliwości, że to było właśnie przyczyną powstawania błysków destylowanego Luszu.
Podążając tym tropem, “Ktoś" posprawdzał, co robią w Ogrodzie pozostałe osobniki Czwartej
Hodowli i stwierdził powstawanie podobnych błysków w momencie, gdy inne stworzenia
walczyły w obronie swoich “młodych". Wciąż jednak coś tu się nie zgadzało. Gdyby
wszystkie żyjące w tym momencie egzemplarze Czwartej Hodowli podjęły taką akcję, to
suma powstałych w jej efekcie rozbłysków destylowanego Luszu nie dałaby nawet połowy
tego, co znajdowało się w próbce wyjętej ze Zbiornika. A więc musiała istnieć jeszcze inna
przyczyna powstawania rafinowanego Luszu.
“Ktoś" krążył nad Ogrodem, systematycznie przeszukując każdy jego zakątek. W końcu
zlokalizował źródło promieniowania wysokogatunkowego Luszu. Szybko udał się w tym
kierunku.
I rzeczywiście – w pewnej części Ogrodu, pod dużym liściastym okazem Drugiej Uprawy
stała samotnie jedna z eksperymentalnych Modyfikacji Czwartej Hodowli, tych, które miały
w sobie Jego Cząstkę. Nie była “głodna". Nie popadła w konflikt z inną jednostką Czwartej
Uprawy. Nie walczyła w obronie swoich “młodych". No to dlaczego wydzielała tak dużo
destylowanego Luszu?
“Ktoś" przysunął się jeszcze bliżej. Skoncentrował się intensywnie na tym stworzeniu – i już
wiedział, w czym rzecz. Było samotne! To właśnie stanowiło powód wydzielania przez nie
czystego Luszu.
Gdy “Ktoś" odsunął się, znów zauważył coś niezwykłego. Zmodyfikowana Jednostka
Czwartej Hodowli nagle uświadomiła sobie jego obecność. Upadła na podłoże i zaczęła wić
się w dziwnych konwulsjach, wydzielając przezroczysty płyn z dwóch otworów służących do
odbioru promieniowania. W tym momencie wytwarzała jeszcze więcej destylowanego Luszu.
To właśnie wtedy “Ktoś" stworzył swoją słynną Formułę DLP (Destilied Loosh Production –
produkcja destylowanego Luszu – przyp. tłum.), którą stosuje się w Ogrodzie po dziś dzień.
Rezultat tej historii jest dobrze znany. “Ktoś" włączył do swej Formuły taką zasadę:
“...wytwarzanie przez jednostki typu 4M czystego, destylowanego Luszu jest wywołane przez niezaspokojenie, ale tylko wówczas, gdy niezaspokojenie to wypływa z potrzeb o wyższym
poziomie wibracyjnym niż potrzeby zmysłowe. Im większe takie niezaspokojenie, tym
większa produkcja destylowanego Luszu..."
Wykorzystując Formułę w praktyce, “Ktoś" wprowadził w swoim Ogrodzie drobne zmiany.
Są one dobrze znane każdemu historykowi. Wszystkie osobniki podzielił na połowy (aby
zrodziło się w nich poczucie samotności, kiedy będą usiłowały ponownie się połączyć, chcąc
uzyskać jedność) i zwiększył przewagę okazów typu 4M. To są dwie najistotniejsze
innowacje.
W chwili obecnej Ogród jest fascynującym przykładem wydajnej produkcji Luszu. Nadzorcy
już dawno stali się Mistrzami w Sztuce stosowania Formuły DLP. Jednostki typu 4M
zdominowały inne gatunki i rozprzestrzeniły się w całym Ogrodzie, z wyjątkiem głębszych
części wodnego środowiska. Są one głównymi producentami destylowanego Luszu.
W oparciu o doświadczenie. Nadzorcy wypracowali całą technologię zbierania Luszu z
osobników typu 4M, wykorzystując w tym celu pomocnicze narzędzia. Najbardziej
powszechne z nich nazwano miłością, przyjaźnią, rodziną, chciwością, nienawiścią, bólem,
winą, chorobą, zarozumiałością, ambicją, poczuciem własności, posiadaniem, poświęceniem,
a na większą skalę – narodowością, prowincjonalizmem, wojnami, głodem, religią,
automatyzacją, wolnością, przemysłem, handlem, i tak dalej. Nigdy dotąd nie było tak
wysokiej produkcji Luszu...
KLIK!
Zamknąłem się i zwróciłem do wewnątrz. Byłem oszołomiony.
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-01-31, 20:40   

Czytałem swego czasu książkę Elżbiety Nowalskiej o luszu a i Marciniak chyba cos o tym pisała.
Zacznijmy od tego, że cokolwiek byśmy nie powiedzieli to wszystko jest nasze "widzi mi się". Nikt nic nie jest w stanie udowodnić. A jeżeli nawet jest, to nie ma żadnej gwarancji, że ten dowód nie został spreparowany lub mu podsunięty. Jak to sie dzisiaj mówi, jako tzw "fałszywa flaga" czyli nagłaśnia się coś publicznie co nie jest prawdą a aby wywołać zamieszanie, chaos, zwątpienie, dezorientację, itp. Pamiętajmy, że jesteśmy w Matrixie i wszystko jest możliwe, przeszłość, może być dowolnie modyfikowana a teraźniejszość tworzona, Wszechświat jest pełnen energii negatywnej jak i pozytywnej choć ta pierwsza obecnie przeważa, Przecież człowiek również odrzywia się energią kosmiczną. Pożywienie nie jest nam do niczego potrzebne. Wszak są ludzie, którzy nie jedzą po kilkadziesiąt lat. Sam nie jadłem przez 30 dni, więc wiem co mówię. Jedynym celem tego typu tekstów jest wywołanie w nas lęku, strachu, złości ale nie po to by odrzywiać się tym lękiem ale by łatwiej było nami manipulować, byśmy chętniej garneli sie do religii i innych uzurpatorów. jesteśmy symulacją komputerową, jak mi sie wydaje o bardzo skomplikowanych i wielowątkowych założeniach, wielopoziomową. Za jakieś sto lat być może stworzymy już własny poziom tej gry. Przypuszczam, że posiada miliony poziomów. Ciekawie i trafnie, jak mi się wydaje przedstawia to film "13 piętro" Kula w kuli jak "matrioszki" Każdy zna Yang i Yin, wzorcowy układ polaryzacyjny, do którego dąży każdy układ również ziemski. Że został on zachwiany to widać gołym okiem zdecydowana przewaga negatywów nad pozytywami. Jak każdy układ tak i ten ma swój punk krytyczny po przekroczeniu, którego traci stabilność. a to może spowodować samo unicestwieni, np zapadnięcie się w sobie, to może wywołać podciśnienie, które wciągnie świat wyższy, tamten zapadając się spowoduje jeszcze większy ciąg i w ciągnie następny nad nim, itd. w ten sposób może dojść do zniszczenia całego stworzenia (symulacji) Totalny reset wszystkiego) Żaden Stwórca tego nie chce, być może ma jednak ograniczone możliwości bezpośredniego działania, wszak dał wszystkim wolną wolę i nie może pogwałcić swego prawa. Co więc robi? ...... Dalej niech każdy sam sobie dopowie. Więcej na ten temat w filmie "Walka o tron - Dziedzictwo"
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-03-18, 00:27   

No i nie wiem co ci odpisać bo pisałem o zbieżności 2 różnych tekstów a ty o matrixie i unicestwienia wszechświata. Hmm
Pozdrawiam
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-19, 23:48   

Jeszcze jeden przykład ogólnoświatowej, historycznej manipulacji. Otóż kilku poszukiwaczy prawdy stwierdziło, że biblijny opis Jerozolimy, Golgoty, Jordanu nie odpowiada temu co jest w Palestynie i jak twierdzą, odnaleźli prawdziwą starożytną Jerozolimę, golgotę i miejsca opisane w Biblii... nad Bosforem w pobliżu Stambułu, mało tego, podają przekonywujące dowody na to, że Jezus urodził się nie 2000 lat temu lecz ok. 870 nad Bosforem. Więc, skoro ludzie potrafią tak zniekształcić historyczną, "namacalną" prawdę, cóż dopiero Istoty,które nas stworzyły, szczególnie w sprawach, które ni jak nie można sprawdzić bo przecież OBBE czy jakikolwiek inny przekaz z tamtej strony trudno uznać za niepodważalny dowód.?!
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-19, 23:49   

Istotnie, wyszedłem nieco poza zakres pytania aby uzasadnić pierwszą część odpowiedzi, że wszystko co do nas dociera jest fikcją i nie ma w tym grama prawdy albo jest ona tak zmieniona, że trudno nadal nazywać ja prawdą. Obbe prawdopodobnie są projekcją podprogową do naszego mózgu, w ten sposób można podać każdą treść z obrazem (hologramem) lub bez. Dotyczy to również przedmiotowej roty.
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-03-21, 19:47   

Dzięki w takim układzie za szczegółowe wyjaśnienie.
Mnie tak czy owak chodziło o zbieżność w dwóch różnych tekstach. A z tego co piszesz to trudno jest się odnieść, bo w takim układzie wszystko jest kłamstwem i manipulacja a w związku z tym można by zapytać co w takim razie jest prawdą skoro jakaś równowaga panuje? A skoro istniejemy jako gatunek to gdzieś nasz początek kiedyś musiał być . Ktoś lub coś nas stworzyło.
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Barstan 


Dołączyła: 01 Wrz 2005
Posty: 265
Skąd: Australia
Wysłany: 2017-03-21, 20:11   

Piramidion, Witam Krzysztof !
Miło że zagladsz na forum
pozdrawiam
Basia
_________________
Gość miłego dnia
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-24, 22:53   

Również serdecznie witam Cię Basiu, mam nadzieje, że Bolek w zdrowiu i dobrym nastroje jest gdzieś obok Ciebie. Pozdrów go prosze.
W zasadzie wycofałem się ze wszystkich dyskusji ezoterycznych gdy zdałem sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy wpuszczani w kanał. Jest tyle prawd ile ludzi a jak każdy ma swoją prawdę to znaczy, że nikt jej nie ma.
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-25, 01:06   

Jeżeli idzie o stworzenie, wydaje się (żadnej pewności nie mam), że musimy tu rozróznić człowieka duchowego od ciała fizycznego. Tego pierwszego jak sama nazwa wskazuje stworzyła Istota duchowa, nazwijmy ją "Prawdziwym Bogiem"nie poznanym, nie osiągalnym fizycznymi zmysłami. Gdybyśmy chcieli dla zobrazowania ubrać to w liczby to sądzę, że dzieli nas od niego ok. 1000 poziomów. Oczywiście człowiek duchowy nie został stworzony bezpośrednio przez tego "Najwyższego" lecz przez jego fraktale z niższych poziomów. A dalej, tak jak to podają bardziej czy mniej prawdopodobne teorie, z których najbardziej podoba mi się ta przedstawiona w filmie "Walka o tron - Dziedzictwo" o którym wspomniałem wyżej. Interpretacje zostawiam do indywidualnej oceny.
Reasumując, wg mnie cały świat fizyczny, w którym się znajdujemy obecnie jest symulacją w jakimś super komputerze, jakże łatwo wtedy wyjaśnić wielki wybuch(początek wszechświata). To po prostu włączenie komputera. Jak w grze komputerowej możemy stworzyć wiele płaszczyzn, wariantów, doświadczeń, w każdej chwili można cos dodać lub coś ująć, zmienić przeszłość, lub przyszłość. Oczywiście jak w każdej grze są pewne zasady ale administrator może je dowolnie kształtować. A może graczy jest dwóch lub więcej?!. Może tak jak w Matrixie teleportują swoje świadomości do stworzonych postaci. rozgrywając swoje zawody. A co z Prawdziwym Bogiem, jak w filmie, dał wolną wolę i równe prawa temu którego stworzył, zamknął więc sobie możliwość jakiejkolwiek bezpośredniej interwencji, ten sie jednak zbuntował rządny władzy tworząc swoje królestwo, w którym teraz jesteśmy. Zmiany może dokonać jedynie człowiek duchowy, on dobrowolnie wszedł w ciało fizyczne i tylko on może podjąc decyzję o jego opuszczeniu lub zmianie jako jego uzytkownik. Niestety wchodząc w ciało zapomiał kim jest, trzeba by mu to przypomnieć, wielu mesjaszy próbowało odgórnie, werbalnie ale poniesli klęskę nie mogac przebić sie przez ciała fizyczne (Ego). Stworzył więc Prawdziwy Bóg "Czystą Miłość" zwaną też Pirworodnym Synem lub Chrystusem, inkarnująca w ciała róznych Mesjaszy, jak wiemy ponosząc klęskę. Byli zbyt widoczni i rozpoznawalni. P.B. postanowił więc zmienić taktykę i dotrzeć do Duchowego Człowieka przed jego wejściem w ciało w kolejnej inkarnacji, znalazł chętnych a może starannie ich wyselekcjonował do tego zadania, umieszczając w nich Czysta Miłość, której zadaniem było oczyścić drogę do świadomości ciała, przygotować ciało do przyjęcia Pierworodnego gdyż tylko przez fizyczne ciało mozna zmienić fizyczny świat. Tych wybrańców jest ok 1,5% całej ziemskiej populacji. Niestety wielu z nich zostało rozpoznanych i przeciągniętych na stronę fizyczności. Sam plan jednak sie powiódł i następne lata dadzą tego świadectwo. To tak w skrócie moje widzenie sprawy stworzenia. :roll:
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-03-27, 20:17   

Jak sam pisałeś w poprzednim poście teorii powstania może być tyle ilu ludzi na ziemi i nikt pewności nie ma jak to naprawdę bylo/jest . Do tego rozważania postaram się nawiązać w następnym poście ponieważ wczoraj skończyłem czytać "Zaginione księgi Enki" a przecież w związku z tą książką powstał cały ten temat. Właściwie to w związku z dwiema książkami ale o tym później jeszcze będzie. Teraz chciałbym wkleić fragment o tworzeniu rasy ludzkiej przez Anunnaki. Nie chcę wklejać całego rozdziału choć z jednej strony może byłoby warto a z drugiej nie chciałbym przynudzac. Tak czy owak książka jest do pobrania na forum a ja osobiście bardzo polecam.

Cytat:
To jest opis tego, jak stworzono prymitywnego robotnika, Jak Enki i Ninmah z pomocą Ningiszzidy ukształtowali istotę.
— Musimy spróbować w inny sposób uzyskać mieszaninę esencji -
powiedziała Ninmah.
— Musimy znaleźć inny sposób połączenia dwóch nitek esencji,
Część pochodząca z Ziemi nie może być uszkodzona.
Otrzymanie naszej esencji musimy podzielić na etapy.
Formuły ME, dotyczące esencji Nibiru, mogą być stosowane jedynie
krok po kroku! W kryształowym naczyniu Ninmah przygotowywała miksturę, jajo
dwunożnej samicy delikatnie w nim umieściła. Za pomocą ME, zawierającego nasienie Anunnaki, zapłodniła jajo. Umieściła je następnie z powrotem w łonie dwunożnej samicy. Tym razem nastąpiło poczęcie, zapowiadały się urodziny! Przywódcy czekali na upływ wyznaczonego czasu, z niespokojnym sercem wyglądali rezultatu. Wyznaczony czas upłynął, nie było narodzin! W rozpaczy Ninmah zrobiła nacięcie; to, co zostało poczęte, wyciągnęła kleszczami. Była to żywa istota!
Ea krzyknął z radości. — Udało się! — wykrzyknął uradowany Ningiszziida Ninmah trzymała w rękach noworodka, nie dzieliła tej radości:
Noworodek porośnięty był na całym ciele włosem, jego głowa i tułów
upodobniały go do stworzeń ziemskich.
Część tylna jego ciała przypominała bardziej ciało Anunnaki.
Pozwolili dwunożnej samicy niańczyć dziecko, karmiła je piersią.
Noworodek rósł szybko, co było dniem na Nibiru, w Abzu było miesiącem.
Gdy ziemskie dziecko urosło jeszcze bardziej, nie przypominało z wyglądu Anunnaki.
Jego ręce nie pasowały do narzędzi, zamiast mówić, wydawało pomruki
— Musimy jeszcze raz spróbować! — mówiła Ninmah. — Mikstura maga dostosowania.
Pozwólcie ME wypróbować, tym czy tamtym ME właściwych prób dokonać! Mając Enki i Ningiszzidę do pomocy, powtórzyła procedury.
Esencje- zawarte w ME Ninmah starannie przebadała.
Z jednej wzięła jedną część, z innej wzięła inną, Potem w kryształowej miseczce zapłodniła jajo ziemskiej samicy. Było poczęcie, we właściwym czasie nastąpiło rozwiązanie! Tym razem noworodek bardziej przypominał Anunnaki.
Pozwoli jego matce karmić go piersią, pozwolili noworodkowi stać się dzieckiem.
Przyjemny miało wygląd, kształt jego rąk był odpowiedni do trzymania narzędzi.
Zbadano jego zmysły, okazały się upośledzone: Ziemskie dziecko nie słyszało, miało słaby wzrok.
Raz za razem Ninmah do mikstury wprowadzała zmiany, z formuł ME
brała części i fragmenty.
Jedna istota miała sparaliżowane stopy, z innej wyciekało nasienie, miała drżące ręce, inna zaburzenie czynności wątroby. miała ręce zbyt krótkie, aby sięgnąć do ust, inna płuca nieodpowiednie do oddychania. Enki był zawiedziony wynikami tych doświadczeń. — Prymitywny robotnik nie powstał! — mówił do Ninmah. -Co jest dobre, a co złe w tej istocie, przez próby odkrywam!
— odpowiadała Ninmah. -Serce mi podpowiada, żebym próbowała dalej, aż do skutku!
Znów przyrządziła miksturę, znów noworodek okazał się ułomny. -Być może nie w miksturze przyczyna niepowodzeń! — mówił Enki. -Być może nie w jaju samicy ani nie w esencjach tkwi przeszkoda? Być może tym, czego brakuje, jest jakiś składnik ziemski? Nie nibirańskiego kryształu użyj naczynia, lecz z ziemskiej gliny! Tak w swej wielkiej mądrości do Ninmah mówił Enki. -Być może naturalnej ziemskiej mieszaniny, złota i miedzi potrzeba! Enki,ktory ma wiedzę o rzeczach, podpowiadał jej, żeby użyła gliny!
W Domu Życia Ninmah zrobiła naczynie, zrobiła je z gliny Abzu. Oczyszczającej kąpieli poddała naczynie, chcąc przyrządzić w nim miksturę.
Do glinianego naczynia delikatnie włożyła jajo dwunożnej ziemskiej samicy.
Esencję życia, otrzymaną z krwi Anunnaki, umieściła w naczyniu. Przygotowała esencję według formuł ME, dodawała ją do naczynia w prawidłowo odmierzonych częściach.
Zapłodnione w ten sposób jajo wprowadziła do macicy ziemskiej samicy.
— Nastąpiło poczęcie! — ogłosiła Ninmah z radością. Pozostało czekać na rozwiązanie w wyznaczonym czasie.
W wyznaczonym czasie ziemska samica zaczęła rodzić.
Dziecko, noworodek, przychodziło na świat!
Własnymi rękami Ninmah przyjęła noworodka; był to chłopiec!
Trzymała dziecko na rękach, badała jego wygląd: był to obraz doskonałości.
Podtrzymywała noworodka na rękach; Enki i Ningiszzida byli przy tym. Troje przywódców porwał radosny śmiech, Enki i Ningiszzida poklepywali się po plecach, Ninmah objęła i pocałowała Enki.
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-03-27, 20:47   

W rocie jaką dostał Monroe czytamy o farmach na których wyprodukowano człowieka i to by się w 100% pokrywalo z tym o czym pisze Sitchin . W księgach Enki nie wyczytałem jednak nic o stworzeniu człowieka dla pozyskiwania energii od niego a jedynie o potrzebie robotnikow/niewolników. Być może Enki tego nie zdradził lub zostało to później odkryte. Jest jeszcze taka opcja, ze w innych książkach jest to opisane a ja po prostu jeszcze tego nie czytałem.
Reasumując, moje rewelacje nie są do końca rewelacjami takimi jakimi myślałem, że są na początku. Nie zniechęca mnie to jednak wcale do zaniechania dalszych poszukiwań i zgłębiania wiedzy na ten oraz inne tematy. W dalszym ciągu uważam, ze należy przyjrzeć się Hunie a dokładniej, nadswiadomosci i podświadomości za pomocą obe. Myślę, ze jest to duży teren do badań i jestem przekonany ,ze wiele niejasności i niepewności mogłoby zostać wyjasnionych.
Jest tylko jeden mały problem, trzeba jakoś znaleźć grupę chętnych i otwartych podróżników oraz zacząć wychodzić samemu.
Pozdrawiam
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Piramidion

Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 122
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-29, 18:49   

Czytałem "Zaginioną Księgę Enki ponad 10 lat temu. Byłem nią tak samo zafascynowany jak Ty, do dzisiaj ją mam w domu. Choc patrzę na jej treśc już z wiekszym dystansem bo choć opowiada o wydarzeniach historycznych to nie brakuje opini, że Sithin wplótł w nią sporo własnej fabuły.
Opisany tam proces stworzenia człowieka a właściwie jego ciała jest bardzo przekonywujący i w ogólnym zarysie go akceptuje. Ciekawsze od samego stworzenia nas z ich DNA za pomocą inzynierii genetycznej jest kilka innych informacji, np. tabliczki czy tez dyski MM, i o ile pamiętam na dyskach tych zapisany był program dający ludziom umiejętności rolnicze, rzemieślnicze, kulturalne, itp. Wskazuje to na rodzaj dyskietki komputerowej z danymi a naszą rzeczywistość stawia w świetle symulacji komputerowej. Czy to nie dziwne, że tak zaawansowana cywilizacja mieszkała w prymitywnych warunkach jak pierwsi ludzie. Czy aby nie jest tak że ciała w których ich postrzegano były celowo stworzone tylko dla zamanifestowania swojej rzekomej fizyczności (jak chociazby w przypadku Matki Boskiej Fatimskiej) Być może przenikały do tej komputerowej rzeczywiści z jakiegoś świata zewnętrznego jako świadomośc, duch, albo istota duchowa, jak to było pokazane w Matrixie.
Jestem skłonny przypuszczać, że Nibiru nie istnieje albo jest jakąś metaforą zupełnie innego, wyższego świata. Nie upierałbym się też przy OBBE, w dalszym ciągu uważam, że jedynie co może nam dać to jeszcze większe pomieszanie, że nigdzie nie wychodzimy a jedynie śnimy lub inaczej doświadczamy podświadomej projekcji w naszym mózgu. Czy to jest normalne, że ludzie doświadczają, tyle sprzecznych ze sobą doświadczeń na podobne bodzce. które jednakoż są prawdziwe tylko dla jakiejś grupy, która oczywiście zajadle ich broni, co powoduje kłótnie, nawet wojny i wiele zła. Tymczasem wszyscy mają rację. bo w poszczególnych przypadkach poszczególne doświadczenia były najprawdziwszą prawdą objawioną im fizycznie, np. róźne metody leczenia, które jednym pomagają innym nie, czy choćby wspomniane objawienie w Fatimie jedni widzieli Matkę Boska , inni nie, dlaczego? ano dlatego, że jestesmy programami, którymi mozna dowolnie sterowac i to na odległość Poza tym po co nam ta pogoń za wiedzą o budowie wszechświata. Przyśliśmy tu po przygodę, doświadczenie emocjonalne. Poza ciałem, którym nie jesteśmy wiemy wszystko co z taką zapalczywością chcemy teraz na siłę poznać. Może jesteśmy, co niektórzy twierdzą równi Bogom, tzn wchodzimy naszą istotą czy Świadomościuą w stoworzonba przez siebie komputerową postać, której nadaliśmy pewne przymioty. Czy będąc dzieckiem nie bawiliśmy się udając raz indianina, raz kowboja, zooro itd. A w ile roli wciela się aktor w teatrze. Czy grając swoją rolę myśli kim jest w prywatnym życiu? Nie, chce doświadczyć bycia kimś innym, i jest tą rolą upojopny, gra ją z pełnym zaangazowaniem. Czy gdybyś wiedział kim naprawdę jesteś przejmowałbyś sie jakimś kredytem w banku, brakiem pracy, choroba, nie jak nie przejmujesz sie plamą na spodniach, po prostu kupujesz nowe. Oczywiście wszystko jest o wiele bardziej złożone i skomplikowane niz możemy sobie to wyobrazić. A zbieżność róznych sytuacji zyciowych, czy wierzysz, że to tylko zbieg okoliczności? Samo ludzkie ciało - kilka bilionów komórek, wspólpracujących ze sobą Każda ma odpowiedź na konkretne zdażenie w jej obrębie, wszystkie skomplikowane funkicje. Czy mogło to sie wykształcić samo, nie widzimy komputera ale czy nasze DNA nim nie jest. Bardzo to skomplikowane i nawet boję się mówić o nadając jakieś konkretne kształty . Traktuje to raczeju jako mgiełkę, która co chwilę zmienia swój kształt dając jedynie jakiś baaaaardzo ogólny, mglisty obraz.
 
 
stam222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 103
Skąd: P-n

Wysłany: 2017-03-31, 20:30   

Cześć Piramidion,
Poruszyles jak zwykle wiele treści chciałbym się chociaż po krótce do nich odnieść.
Może zatem zacznę od początku odnośnie samej książki Sitchin'a . Nie jest tak, że jestem nią zafascynowany, dopiero zresztą teraz ją przeczytalem a jego pozostałych pozycji jeszcze nie, choć mam i czekają na swoją kolej. Oczywiście teraz po przeczytaniu jej uważam, że to co opisuje jest dla mnie jasne i bardzo prawdopodobne i przynajmniej wszystkie elementy tej układanki do siebie pasują. I powiem szczerze,że jakoś nie mam ciśnienia na rozwiązanie zagadki skąd pochodzimy. Tutaj zaintrygował mnie fragment "roty" którą otrzymał Monro'e mówiącej mniej więcej o tym, ze ktoś przybył na ziemię i w swoich formach "zbudowal" człowieka aby ten produkował mu energię (lusz) z fragmentem właśnie Sitchin'a o kosmitach i ich eksperymentach. Bardzo zaciekawiła mnie zbieżność powiedzmy pewnych faktów w dwóch różnych książkach. Jeżeli chodzi zaś o samą ich cywilizację to też jest pewna kwestia względna bo to zależy co kto rozumie poprzez "rozwój ". Weźmy np.takich Indian dla porównania. My, biała rasa tutaj w Europie postawiliśmy na rozwój technologii, natomiast oni rozwijali się bardziej "duchowo" by, żyć bliżej i w zgodzie z naturą a jednak nie można zaprzeczyć , ze oni się nie rozwijali. Ale to też jakby 2 różne cywilizację mieszkające na tej samej ziemi oddzielone Oceanem.
Co do obe to nie jesteś pierwsza osoba, która twierdzi, ze to są lub mogą być zwykle sny lub projekcje i to wszystko odbywa się w naszym mózgu, umyśle czy świadomości. Faktem jest to, ze jest to najczęściej opinia tych, którzy tego nie doświadczyli fizycznie a jedynie znają temat teoretycznie. Osobiście raz zdarzyło mi się wyjść i jestem przekonany, ze to nie był ani sen ani projekcja w moim umyśle i gdybym nie zrobił wtedy "testu rzeczywistosci" to pewnie do dziś bym traktował to jako zwykle przebudzenie ze snu. Nie mam oczywiście zamiaru przekonywać Ciebie do czegokolwiek ale to , że prądu elektrycznego nie widać, nie oznacza to, że go nie ma i, że działa. Druga sprawa to to, że jest to głównie forum o hunie a w niej wiadomo, ze są w nas 3 osoby (nad, pod i świadomość ) to dlaczego miałbym nie wierzyć, że one naprawdę istnieją nie są tylko istotami fizycznymi (materialnymi) a skoro są istoty niefizyczne to i jakiś świat niefizyczne też istnieć powinien, prawda?
Wiedząc, że Long odtwarzal HUNE na podstawie słów, słownika, historii zaslyszanych oraz zaobserwowanych doszedłem do wniosku, ze być może nie do końca wszystko to co zrobił, napisał i stwierdził jest prawdziwe. Czytając Monroe'a który o hunie z koleji pojęcia nie miał a jedynie wychodził z ciała i podróżował w świecie niematerialnym i spotykał tam wiele ciekawych istot ,które odpowiadały wiele ciekawych i interesujących rzeczy które to potwierdziły z koleji odkrycia Long'a. W ten sposób zrodził się u mnie pomysł aby zbadać i zgłębić HUNE przy pomocy OBE. I to jest właśnie to co mnie fascynuje i co zamierzam zrobić. Póki co poszukuję chętnych obenautow aby pomogli mi w tych badaniach, ponieważ samemu mam problemy z wyjsciami ale mam nadzieję, ze to tylko chwilowe problemy.
Nie kwestionuję tego o czym Ty piszesz, ze jesteśmy sterowani lub jesteśmy częścią gry lub jakiegoś planu. Też kiedyś tak myślałem i w pewnym sensie nadal tak myślę ale jestem pewien, ze mamy wpływ na dalszy przebieg tej gry. Zmieniając siebie, swoje życie wprowadzamy do tej gry pewne nowe warianty. Nie jest oczywiście powiedziane, ze nasz nagła zmiana o 180* nie była częścią tego planu czy tej gry. To oczywiście temat do gdybania przez kolejne strony tego tematu.
Kahuni wierzyli w nadswiadomosc, twierdzili, ze to jest nasza cząstka Boga w nas samych i my jako ludzie tutaj żyjący nie możemy kontaktować się z Bogami wyżej choć doskonale wiedzieli, ze tacy istnieją. Nawet przybysze z Nibiru wierzyli w "Stwórcę wszechrzeczy" tak więc ta kwestia nigdy nie będzie rozwiązana.
Pozdrawiam.
_________________
Używam (z konieczności ) urządzeń z Androidem, więc za przypadkowe "wyrazowki " spowodowane używaniem słownika, przepraszam.
 
 
Barstan 


Dołączyła: 01 Wrz 2005
Posty: 265
Skąd: Australia
Wysłany: 2017-04-06, 21:58   

Cytat:
Kahuni wierzyli w nadswiadomosc, twierdzili, ze to jest nasza cząstka Boga w nas samych i my jako ludzie tutaj żyjący nie możemy kontaktować się z Bogami wyżej choć doskonale wiedzieli, ze tacy istnieją. Nawet przybysze z Nibiru wierzyli w "Stwórcę wszechrzeczy" tak więc ta kwestia nigdy nie będzie rozwiązana.


Dla mnie to ważne i Wiem ,ze tak jest -nadswiadomośc robi wiele jak chcemy
trzeba tylko ją dobrze poprosic i uzywac
_________________
Gość miłego dnia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12